To trzeba wiedzieć

Zapraszamy do zapoznania sie z artykułem Anny Tompolskiej z Poradnia Psychologiczno – Pedagogiczna nr 1 w Katowicach - żródło internet

Pobierz pliki

POROZUMIENIE BEZ PRZEMOCY. 
CZYLI O EMPATYCZNYM WYZNACZANIU GRANIC
Bycie rodzicem to niekończący się egzamin, a jeśli nie egzamin, to na pewno nieustanna nauka. Każdy z nas biorąc odpowiedzialność za wychowanie małego człowieka, chciałby wywiązać się z podjętej roli najlepiej, jak tylko potrafi. Sprawa nabiera jeszcze większej wagi, jeżeli dotyczy osób najbliższych naszemu sercu. Dlatego tak wiele emocji i kontrowersji budzą zagadnienia dotyczące metod wychowywania dzieci. Dokonując wyboru bijemy się z myślami, zastanawiamy się czy na pewno postępujemy właściwie.Spora część rodziców zakłada, że NIE stosowanie kar jest równoznaczne z pobłażliwością w stosunku do pociechy i tak naprawdę nie jest sposobem na „wychowanie dobrze ułożonego człowieka”.Czy dziecko trzeba układać, musztrować i karcić?
Skuteczność autorytarnych metod wychowawczych
Niechęć do karania oraz nie stosowanie przemocy zarówno cielesnej jak i werbalnej nie oznacza, nie wyznaczania granic, braku konsekwencji i wszechobecnej pobłażliwości. Badania dowodzą, jak nieskuteczne jest karanie dzieci oraz o braku wpływu autorytarnego modelu rodzicielstwa na wykształcenie w dziecku zdolności do samodyscypliny. Dzieci o wysokim poziomie samodyscypliny, umiejętności przystosowawczych oraz inteligencji emocjonalnej są wychowywane z zastosowaniem jasnych i empatycznych granic.

Rodzicielskie kompetencje

Większość zależy od nas, rodziców i od naszych umiejętności odpowiedniego sformułowania granicy. Właściwie postawiona powinna pozwoli¬¬¬¬¬¬¬ć dziecku na samodzielne dokonanie wyboru, pomiędzy tym czego chce, a tym czego chce jeszcze bardziej. Trzeba tak poprowadzić rozmowę, by dziecko postąpiło zgodnie z postawionymi granicami, a jednocześnie akceptowało ten wybór. Taki sposób postępowania wymaga od nas cierpliwości, niesamowitego zaangażowania i niekończących się pokładów spokoju.

Empatyczne ustalanie granic

Ustawienie granic z empatią oznacza, że:
• Jesteśmy w kontakcie z dzieckiem podczas ustalania granic (nie mówimy do niego z innego pokoju, czy przeglądając aktualności na facebooku)
• Ustalając granice z dostrzeżeniem, nazwaniem i uwzględnieniem uczuć dziecka pomagamy mu przejść i przepracować emocje, a nam udzielić mu odpowiedniego, emocjonalnego wsparcia.
• Staramy się zminimalizować intensywność przeżyć naszego malucha, pojawiających się w związku z postawionymi granicami.
Teoria teorią, ale sprawdźmy jak to może wyglądać w praktyce. Przykładowa sytuacja podczas zabawy na placu zabaw.
Mama:“Asiu, nadszedł czas, aby wrócić do domu i zjeść jakąś pyszną zupkę na obiad. Chcesz iść pieszo, czy wolisz jechać w wózku?”
Asia:“Nie mamusiu, siądę tu, na huśtawce- będę się bujać…buju, buju…”
Mama: [Stara się dostrzec i nazwać uczucia towarzyszące córce] “Huśtanie sprawia Ci wiele radości. Wiem jak bardzo to lubisz. Chciałabyś zostać i huśtać się jeszcze przez długi czas. [Ustawia granice]Musimy jednak wypełnić nasze głodne brzuchy! Dlatego czas iść do domu!”
Asia:“Nie mamusiu, jeszcze trochę posiedzę tu na huśtawce.”
Skąd my to znamy, wszyscy wiemy, że taka sytuacja i dyskusja może trwać w nieskończoność. Jeśli potrwa zbyt długo nasze dzieckozgłodnieje, a mama będzie coraz bardziej sfrustrowana. Zatem co zrobić ?Przychodzi czas na zastosowanie humoru. To moment by ograniczyć możliwości polemiki, okazać empatię i zrozumienie dla uczuć dziecka.
Mama:“Asiu, uwielbiasz się kołysać, prawda?”
Asia: “TAK!”
Mama: [Życzenie spełnienia]“Pomimo tego, że przyszła pora obiadowa i powinnyśmy wracać do domu, chcesz się dalej huśtać, prawda?”
Asia:“TAK!”
Mama: “Też chciałabym by było to możliwe, bo to super zabawa.” [Poszukiwanie punktu porozumienia]“Jednak, teraz jest pora obiadu, dlatego nadszedł czas, aby wrócić do domu. Możesz wybrać i zeskoczyć w dół, jak kangurek, wskoczyć do wózka, a ja Cię zawiozę do domu. Możesz też pobiec w podskokach obok wózka jak zajączek. Co wolisz?”
[Mama dała Asi wybór, który może być dla niej interesujący. W ten sposób pozwala dziecku „zachować twarz” i daje trochę kontroli nad zmieniającą się sytuacją].
A co jeśli dziecko nie wybierze żadnej z propozycji? (a wiemy przecież, że jest to bardziej niż prawdopodobne )
Zatem… Asia nie wybiera jednej z podanych propozycji wtedy:
Mama: [mówiąc ciepło, ale zdecydowanie]“Asiu, widzę, że trudno Ci zostawić huśtawkę, dlatego pomogę Ci zejść z niej i przejść do wózka.”
Warto byśmy zwrócili uwagę na fakt, że mama swoją wypowiedzią nie wzbudziła w Asi poczucia, że jest „złą, słabą osobą”, nie obciążyła jej odpowiedzialnością za nie zrealizowanie prośby. Mama tylko zauważyła fakt, że zrezygnowanie z rewelacyjnej zabawy było dla dziewczynki zbyt trudne.Co dzieję się dalej? Oczywiście nie powinniśmy spodziewać się sielanki, podczas której zabierane z huśtawki dziecko z uśmiechem na ustach maszeruje w kierunku domu.Asia krzyczy w niebogłosy i płacze, gdy mama ją zabiera z huśtawki. Delikatnie rzecz ujmując mało przyjemna sytuacja. Konwencjonalna wiedza radziłaby nam, byśmy nie ustępowali w postanowieniu, wsadzili dziecko do wózka i zignorowali histerię, przecież nie wynagrodzimy tego ryku naszą uwagą?
Jak, takie postępowanie ma się do budowania wspomnianego wcześniej kontaktu z dzieckiem?
No właśnie nijak. Co gorsza, wysyłamy naszej pociesze informacje, że jej emocje są złe, a nas jedynie stać na bierne przyglądanie się sytuacji. Jesteśmy przy niej i dla niej, tylko wtedy, gdy podoba nam się to, co czuje i wyraża – innymi słowy, nasza miłość jest uwarunkowana, a nie bezwarunkowa. Dziecko zostaje samo, z trudnymi dla niego uczuciami.Czy powinniśmy próbować odwrócić uwagę naszego malucha od odczuwanego zdenerwowania?

Zbagatelizowane emocje
“O jaki śliczny kotek siedzi na schodach, zobacz Asiu”
Wszystko zależy od poziomu zdenerwowania dziecka. Im jest bardziej wzburzone, tym mniej prawdopodobne, że uda nam się odwrócić jego uwagę. Dodatkowo warto zastanowić się nad tym jaką informację przekazujemy dziecku ignorując jego uczucia…To tak, jakbyśmy mówili:
„Twoje uczucia nie są ważne. Są natomiast niebezpieczne, więc lepiej udajmy, że nie istnieją.
Możemy również nieco zmienić perspektywę i postawić siebie w podobnej sytuacji. Czy czulibyśmy się kochani i rozumiani, jeśli po okazaniu smutku nasz partner lub przyjaciel próbowałby odwrócić naszą uwagę od sedna rozmowy?Powinniśmy słuchać naszego dziecka, nie sugerując, że jego emocje są nieistotne lub zbyt przerażające, abyśmy mogli sobie z nimi poradzić.

Huśtawka emocjonalna

Zatem wracamy do punktu, w którym Asia zaczyna płakać, gdy mama zabiera ją z huśtawki:
Mama:“Płaczesz, ponieważ nie chcesz zakończyć zabawy na huśtawce. Jesteś smutna i zła, ponieważ musimy już iść. Przykro mi, że nie możesz się bujać tak długo jakbyś chciała, ale nadszedł czas, powrotu do domu i zjedzenia obiadu. Usiądźmy na chwilę na tej ławce, a ja przytulę Cię dopóki się nie uspokoisz.”
Taka sytuacja budzi wiele emocji, zarówno u dziecka, jak i u nas – rodziców. Jakiego rodzaju są to emocje i dlaczego tak silnie je odczuwamy? Przyczyna jest prosta, z jednej strony przykro nam, że nasza pociecha przeżywa trudne chwile (bo dla niej są one trudne), z drugiej natomiast obawiamy się oceny dokonywanej przez inne osoby i wstydzimy się zachowania dziecka.
Bez wątpienia wzrok pozostałych rodziców, obecnych na placu zabaw jest skierowany na nas. To naturalne, któż z nas nie spojrzałby w kierunku z którego dobiegają okrzyki pogrążonego w „otchłani rozpaczy” dziecka ? Co z tego, że płacze i krzyczy, nie ono pierwsze i nie ostatnie. Ważne natomiast byśmy to my zmienili swoje myślenie na ten temat. Płacz dziecka nie jest rodzicielską porażką. Tak naprawdę płacz jest dobry, pomaga dwulatce uporać się z wielką dawką różnorodnych emocji. Córka musi je wyrazić i pokazać NAM, nie „komuś innemu”.

Płacz ma niejedno oblicze…

Jeśli możemy przytulić pociechę i pomóc jej poczuć się bezpiecznie (zamiast przypiąć do wózka i zawieźć na sygnale do domu), zróbmy to. Często dziecko będąc pod wpływem tak silnych emocji, zmienia powód wylewanych hektolitrów łez. Nagle przyczyną płaczu jest ten wielki pies, który rano je wystraszył, albo ból kolana, które stłukło podczas wczorajszego upadku, wtedy jednak nie płakało, bo było z dziadkiem, który powiedział, że „dzielne dzieci nie płaczą” (Swoją drogą, to jedna z najczęściej powtarzanych z pokolenia na pokolenie bzdur, zaraz obok stwierdzenia “to nic nie boli”, które rzucamy na widok płaczącego z bólu malucha).
Bardzo często dzieci podświadomie opierają się postawionym przez nas granicom (tak jak Asia), właśnie po to, aby móc się wypłakać i wyżalić. Patrząc na tę kwestię w ten sposób możemy dostrzec, że to, iż nasza pociecha płacze i żali się w naszej obecności, to ogromne wyróżnienie, bo to my jesteśmy jej ostoją przy której czują się bezpiecznie.

Przytul mnie mocno mamo

Podczas płaczu, przytrzymujemy dziecko – pozostając blisko niego. Staramy się odzwierciedlać i nazywać uczucia, empatycznie mówiąc, że jest bezpieczne.Jeśli nadal unosi się gniewem i odwraca, zostajemy z nim w kontakcie i co jakiś czas przypominamy:
“Jestem tu, nie zostawię Cię samej, jesteś bezpieczna i niebawem, gdy emocje opadną poczujesz się lepiej”.
Mimo kotłujących się w nas emocji staramy się nad nimi zapanować, wykonujemy pogłębione oddechy i liczymy wstecz, jednocześnie ignorujemy ciekawskie spojrzenia przechodniów.Nie ma innej możliwości, po pewnym czasie, tak samo jak po burzy wychodzi słońce – po kryzysie emocje opadają i dziecko się uspokaja.Możemy zwrócić się do niego:
„Chodź do domku, czeka tam na nas pyszny obiad. Czy chcesz napić się wody, zanim wejdziesz do wózka?”

Emocje po burzy

Po takim ataku płaczu, który miał miejsce w naszej obecności i z naszym wsparciem, maluch będzie czuł się swobodnie i chętnie podejmie współpracę.Pamiętajmy, że płacz nigdy nie jest zły, wręcz przeciwnie jest niejako formą oczyszczenia, uwolnienia i wyrażenia stłumionych emocji.
Empatycznie czyli jak?
Oczywiście, empatyczne podejście do dziecięcych uczuć nie oznacza rezygnacji ze stawiania granic i określania zasad. Wręcz przeciwnie, te granice są określane jasno i konsekwentnie przestrzegane. To, co istotne w tym podejściu, to szacunek ,zrozumienie i przyzwolenie na przeżywanie pojawiających się, dziecięcych emocji.Ustalanie wspomnianych granic warto zacząć w domu, kiedy rzeczywiście mamy czas i energię, aby przetrwać kryzys. Nie jest to łatwe, ale z każdą postawioną granicą, opór i stopień emocjonalności dziecięcych reakcji będą malały. Systematyczność i empatyczna konsekwencja popłacają.

Dzięki empatycznemu ustalaniu granic dziecko uczy się, że:

• Określone granice są trwałe i mimo, że ich nie lubi, to rodzic jest po jego stronie, dlatego zaczyna je akceptować. Początek samodyscypliny.
• Nad uczuciami można zapanować. Początek regulacji emocjonalnej.
• Rodzic jest dla niego wsparciem i troszczy się o jego dobro. Pomaga mu to wierzyć w rodzicielskie wskazówki i pozwala udzielić sobie wsparcia. Fundament zaufania i poczucia bezpieczeństwa.
Może nie jest to najprzyjemniejsza forma przekazywania wiedzy o życiu i emocjach. Na pewno jest to trudna i wyboista droga, wymagająca od nas – rodziców zaangażowania i samokontroli. Każdy z nas dobiera metody wychowawcze pasujące do domowych realiów i swoich przekonań. Warto jednak pamiętać, że negatywne konsekwencje wynikające ze stosowania konserwatywnych metod wychowawczych, są widoczne nie tylko w chwili ich wprowadzania, ale również w dalekiej przyszłości. Odbijają się one na dorosłym życiu naszych pociech, wpływają na ich umiejętność budowania trwałych relacji międzyludzkich, efektywność regulacji emocji i poziom samooceny.
Pozbądźmy się zatem myślenia „mnie tak wychowywano i jakoś mi to nie zaszkodziło…”, bo w rzeczywiści nie mamy pewności, czy tak nie było. Pomyślcie jak mogłoby wyglądać nasze, życie gdyby wychowywano nas inaczej.

Zapraszamy do zapoznania sie z etapami prawidłowego trzymania kredki   przez dziecko na różnym etapie jego rozwoju.

SZANOWNI PAŃSTWO,zapraszamy do zapoznania sie z artykułem na temat   "By dzieci były szczęśliwe"

Pobierz pliki

Szanowni Państwo,
zapraszamy do zapoznania się z artykułem na temat 
"Komunikacja w rodzinie".
Plik dostępny poniżej.

Pobierz pliki

Pierwsze dni malucha w przedszkolu


Pierwsze dni w przedszkolu to stresujący czas nie tylko dla dziecka, ale i rodzica. Szczególnie ciężko jestopiekunom rozstawać się z dzieckiem, gdy maluch płacze i wpada w histerię. Żeby więc kryzysowa sytuacja trwała jak najkrócej, warto wdrożyć kilka sprawdzonych praktyk.

Sprawdzone metody przyjaznego oswajania z przedszkolem

• Rozstanie z rodzicami niech wygląda jak np. w czasie zostawiania malucha z babcią. Nie należy przedłużać pożegnań. Nie ma potrzeby zachowywania się w sposób szczególny, np. przytulać inaczej niż zwykle. Lepiej uśmiechnąć się, dać buziaka i życzyć udanego dnia. Można też powiedzieć maluchowi, że mama lub tata idzie teraz do pracy, a potem wróci po dziecko.
• W pierwszych dniach (przez minimum tydzień) odbierać dziecko wcześniej i stopniowo wydłużać pobyt w przedszkolu.
• Informować dziecko, kiedy zostanie odebrane – np. po obiedzie, przed leżakowaniem, po leżakowaniu.
• Ważne, aby dotrzymywać obietnic i terminów. W przeciwnym razie malec będzie czuł się oszukany. Może nie chcieć pójść do przedszkola następnego dnia w obawie, że rodzic nie przyjdzie.
• Gdy dziecko wraca do domu, warto zapytać go o szczegóły wydarzeń w przedszkolu, np. w co się dzisiaj bawiło lub jakie piosenki śpiewało, co miłego robiło, z kim się bawiło, kogo lubi. Ważne, aby wzmacniać pozytywne wrażenia.
• Dobrze jest spróbować zaprzyjaźnić dziecko z jednym z przedszkolaków w myśl zasady „razem raźniej”. Można porozmawiać w szatni z rodzicem innego malucha i umówić się w weekend na wspólną zabawę.
• Aby sprawdzić, jak dziecko spędza czas w przedszkolu i jakie są jego emocje, najlepiej popołudniami bawić się w przedszkole i odgrywać scenki „z życia”. W nich dziecko zobrazuje życie przedszkolne.

Często popełniane błędy
• Poranne rozstania są długie, pełne łez i przedłużających się, dramatycznych przytulań. Lęk i silne emocje trzeba skrócić do minimum krótkim i radosnym pożegnaniem, przekazując dziecko pod opiekę wychowawczyni – specjalisty.
• Rodzic widząc łzy dziecka waha się i denerwuje. Przedłuża przytulanie. Takie emocje są sygnałem dla dziecka, że dzieje się coś złego i to one potęgują płacz. Pozytywny przekaz daje dziecku poczucie bezpieczeństwa, a niepokój rodziców zwiększa w dzieciach lęk.
• Popołudniowe pytania o przedszkolny dzień zaczynają się od pytań wprowadzających niepewność lub sugerujących złe doświadczenia – czy dziecko nie było smutne, czy obiad był dobry, czy pani nie krzyczała. Lepiej wzmacniać dobre doświadczenia niż budzić złe. Lepszym testem, jak naprawdę wygląda dzień i czy nie dzieje się nic niepokojącego są zabawy w przedszkole.
• Straszenie dziecka, np. zdaniami: „Jak się będziesz tak zachowywać, to nikt w przedszkolu nie będzie chciał się z tobą bawić” spotęguje lęk. W konsekwencji maluch będzie wystraszony i nie zechce chodzić do przedszkola.

Pamiętajmy, że przedszkola to etap, przez który przechodzi zdecydowana większość dzieci i ich rodziców, a wychowawcy są doświadczonymi specjalistami.

Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW